recenzja

Dzieci zimy – III tom z serii “Ślady Leszego”

Dzieci zimy – trzeci tom z serii Ślady Leszego Magdaleny Zawadzkiej-Sołtysek – kazał nam na siebie czekać, a wszystko to z powodu pandemicznego 2020 roku. Musicie jednak wiedzieć, że mimo przekładanych dat premiery, warto było czekać na tę powieść. W tej recenzji wyjaśnię Wam, dlaczego.

Ślady Leszego to świetna seria do czytania na samym początku przygody ze słowiańskością (ale nie tylko oczywiście). Docelowo tomów w cyklu ma być dziesięć i wszystkie mają nas przeprowadzić przez słowiański rok obrzędowy. Ważne, by czytać je po kolei. Ślad wody – tom pierwszy – zapozna nas z bohaterami historii, pokaże całą wioskę oraz przedstawi tytułowego Leszego. Czas cieni – tom drugi – zabierze nas na słowiańskie święto Dziadów. Dzieci zimy natomiast opowiedzą nam o zimowym święcie – Szczodrych Godach.

Szczodre Gody

Szczodre Gody – święto zimowego przesilenia, od wieków obchodzone przez Słowian (tak, obecnie także). To czas zwycięstwa słońca nad ciemnością (od 21 grudnia dnia zaczyna przybywać). Ogromnie mi się spodobało, jak autorka opisała czas świętowania. Szczególnie domowy, cichy moment spożywania wieczerzy. Było w nim tyle ciepła, intymności i magii, że otarłam się o uczucie rozczarowania, gdy scena się skończyła.

Cały opis Szczodrych Godów pozostawia w czytelniku niedosyt. Chciałoby się, by powieść zatrzymała się przy nich ciut dłużej, by zajrzała w okna domów, opisała wszystko bardziej drobiazgowo. Możliwe też, że Magdalena Zawadzka-Sołtysek specjalnie wpędziła nas w lekkie uczucie niedosytu, byśmy zatęsknili za starym, pięknym, słowiańskim zwyczajem, z którego chrześcijaństwo zaczerpnęło bardzo dużo inspiracji do obchodzenia Bożego Narodzenia.

Ciemnota i zabobon

Autorka nie oszczędziła czytelnika, pokazując w jaki sposób ludzie próbują tłumaczyć coś, czego nie pojmują i zrzucać na kogoś winę za ich niepowodzenie. Przepięknie podsumowuje to zdanie z opisu książki:

do Krukowca wkracza właśnie najtrudniejsza dla ludzi pora roku. Uwięzieni w chatach mieszkańcy muszą się zmagać z ciasnotą izb oraz własnych wnętrz.

– opis pochodzi ze strony wydawcy.

I w ten oto sposób padają okrutne oskarżenia, nazywając niewinnych demonami. Ludzie czynią to absolutnie bez żadnych podstaw, budując swoje przekonania na własnej niewiedzy. Fabuła świetnie ukazuje jak bezwzględny może być tłum, otumaniony złością i strachem.

Znów wygłodniale kłapnęłam zębami, gdy książka się skończyła. I nie pozostało mi nic innego, jak czekać na kolejny tom. Jeżeli nie znacie tej serii, to zajrzyjcie do Underworld Kingdom i bez wahania zgarnijcie wszystkie trzy tomy prosto od wydawcy – warto wspierać tak świetną inicjatywę i literaturę. I oby bez żadnych pandemicznych przeszkód pojawiły się kolejne tomy. Bardzo na nie czekam!

Z wykształcenia filolożka, literaturoznawczyni, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Opowiedziała światu "Czerwoną baśń". Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

Jeden Komentarz

  • Juna

    Zachęcona Twoimi recenzjami zamówiłam przedsprzedażowo 4 tomy (bo czwarty ma mieć premierę w grudniu tego roku). Mam nadzieję że lektura do mnie trafi. Obecnie będę sięgać po trzeci tom cyklu Wilcza Dolina Marty Krajewskiej – pochlonelam dwa poprzednie (rewelacyjnie się czyta).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.