słowiańska powieść

Niepublikowany fragment Sub Rosy! 18+

Tego jeszcze na SlavicBook.pl nie było, by takie smaczki wychodziły na światło dzienne. Sub Rosę Anny Jurewicz myślę, że tutaj znają wszyscy, zatem zacierajcie ręce, siadajcie wygodnie i przewijajcie ekran niżej. Ach i sprawdźcie, czy na pewno macie skończone osiemnaście lat, bo wiecie, będzie się działo! Oto fragment, na który czekali wszyscy przy lekturze pierwszej części serii o Róży Świętojańskiej. Gotowi?

Niepublikowany fragment Sub Rosy

W całej tej szarpaninie przewróciliśmy lampę i stojak na płaszcze. Potknęłam się o rzuconą niedbale walizkę, ale umięśnione ramiona złapały mnie w pasie, zanim straciłam równowagę. Te same ramiona popchnęły mnie na szerokie, dębowe biurko. Najpierw spadła jedna książka, która pociągnęła za sobą kolejne. Za nimi poleciał stos prac i kolejne woluminy. Zamarłam, nasłuchując, czy te hałasy nie wzbudzą poruszenia u żadnych niepożądanych osób.
– Nie ma już czasu. – Dłoń mężczyzny wplątała się w moje włosy, złapała je w garść i przyciągnęła do siebie moją twarz.
– Na co? – wydyszałam, czując, że znacznie ograniczono mi spektrum ruchów.
– Na czekanie – odpowiedział. Drugie ramię przyciągnęło moje biodra bliżej krawędzi stołu. Jego usta były miękkie, delikatne. Smakował czymś cierpkim i słodkim jednocześnie. Uścisk w moich włosach zelżał, a dłoń powoli zsuwała się po mojej szyi na pierś. Jego koszula, do połowy rozpięta, zatrzymała się w połowie zgiętych ramion.
– Jesteśmy w gabinecie profesora – szepnęłam, kiedy pocałunki wybrały się na pielgrzymkę w dół mojej szyi.
– Co będzie jak nas przyłapie? – parsknął mężczyzna.
– Będziesz musiał posprzątać ten bałagan – powiedziałam, wskazując na rozrzucone papiery.
– Za dużo gadasz – pocałował mnie głęboko. Czerwone iskry zostawiały wyraźny ślad na jego plecach, ale zdawał się w ogóle nie zwracać na to uwagi, zajęty pozbywaniem się koszuli. Odsunęłam się, żeby na niego spojrzeć. Księżycowy blask załamywał się w zagłębieniach jego obojczyków. Łagodne cienie okalały umięśnione ramiona, z których jedno było pokryte rozległym tatuażem. Przesunęłam opuszkami po jego skórze. Każdy mój dotyk zostawiał po sobie ledwie tlącą się smugę magii. Cokolwiek w nim było, wołało mnie. Moja moc przy nim płonęła.
Przygryzł wargę, przyglądając mi się.
– Nie zapytasz, czy na pewno tego chcę? – Uśmiechnęłam się, niechętnie odrywając wzrok od wgłębień prowadzących od bioder. Szlak urywał się, odgrodzony szlabanem z czarnego, skórzanego paska.
– Radzę sobie z czytaniem w myślach – szepnął mi do ucha, przygryzając je lekko. Zastukała srebrna sprzączka. Dreszcz przeszedł mi po plecach. Miałam ochotę krzyczeć.
– To krzycz – mruknął, przyciągając moje biodra gwałtownie do siebie. Moje ciało poddało się bez walki. Oplotłam go w pasie jedną nogą, upewniając się, że nie on będzie dyktował warunki. Magia w moich żyłach zawrzała.


– Nie ruszaj się. – Uśmiechnął się nerwowo Jonasz, opierając usta o moje wargi.
– Dlaczego? – odpowiedziałam szeptem, poruszając lekko biodrami. Opierałam dłonie o jego pierś i czułam, jak drży przy każdym moim ruchu.
– Jesteś nieznośna – jęknął w moje usta. – A wyglądasz tak niewinnie. Nie ruszaj się. – Przytrzymał moje biodra i odsunął się powoli. Zeskoczyłam z biurka i zebrałam swoje rzeczy. Przejrzałam się w niewielkim lustrze, wiszącym przy drzwiach. Poprawiłam roztartą szminkę i zmierzwione włosy.
– Dzięki za dzisiaj. – Zarzuciłam kurtkę na ramię i wyszłam z gabinetu.
Noc była ciepła, a ja miałam jeszcze kilkanaście minut przed spotkaniem z Kemidą. Weszłam do pustego mieszkania, żeby zmienić buty i przebrać się w coś, co nie pachniało męskimi perfumami. Już na leśnej ścieżce związałam włosy w niedbały kok.
– Jak przejażdżka? – zapytała ironicznie Kemida, wychodząc spomiędzy drzew.


Jak tam? Żyjecie? Bo to nie koniec niespodzianek! Do niedzieli możecie kupić książki Sub Rosa i Ad Astra 15% taniej wpisując tajne hasło: bukietzroz 🙂

Z wykształcenia filolog, literaturoznawca, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.