• literatura dziecięca,  recenzja

    „Noc między Tam i Tu” oraz „Świt między dobrym i złym”

    Nie jest to proste zadanie znaleźć dobrą słowiańską książkę dla dzieci. Taką, która ma ciekawie skonstruowaną fabułę, wiedzę o słowiańskim świecie przekazuje w sposób lekki, pozbawiony sztuczności i nienachlany oraz nie zawiera błędów. Jeszcze trudniej jest taką książkę napisać. Marcie Krajewskiej się udało. I to aż dwa razy! Zapraszam do opowieści o dwóch pięknych słowiańskich książkach dla dzieci – „Noc między Tam i Tu” oraz „Świt między dobrym i złym”.

  • fotorecenzja,  mitologia słowiańska,  recenzja

    Dary bogów – Witold Jabłoński | fotorecenzja

    Bardzo długo czekałam na tę książkę – od tych słów zaczęłam recenzję „Darów bogów”, którą napisałam po przesłuchaniu słuchowiska stworzonego przez audioteka.pl. Od tych samych słów zacznę także i dziś! Bo tak samo czekałam na wersję papierową tej książki. I oto jest! Wydana tak, że aż brakuje mi słów. Słów tutaj jednak nie będę potrzebowała wielu, gdyż recenzja tej książki już powstała. Natomiast pokażę Wam ją dziś za pomocą fotorecenzji. Zapraszam, jest czym nacieszyć oczy.

  • Na drewnianej tacy książka wśród kwiatów białych i różowych.
    recenzja,  słowiańska powieść

    Sub Rosa – Anna Jurewicz

    W trakcie czytania tej książki, stale powracała do mnie myśl - "jak ja dawno marzyłam o takiej właśnie lekturze!". Marzyłam o książce, która zabierze mnie do świata magii i szkoły czarodziejów. Ale nie takiej jak w Harrym Potterze, a dojrzalszej, przekształconej w uniwersytet. O tym, że ów uniwersytet znajdować się będzie w świętym miejscu Słowian, na Łysej Górze, nawet nie śmiałam marzyć.

  • Książka "Demoy i klechdy ludowe" na słowiańskim wianku.
    recenzja

    Demony i klechdy ludowe – Sylwia Zawiślak

    Co łączy słowiańskie stworzenia i linoryty? Jeżeli sięgniemy po książkę Sylwii Zawiślak okaże się, że bardzo wiele. Po lekturze naprawdę ciężko określić, czy „Demony i klechdy ludowe” opowiadają o słowiańskich stworach poprzez linoryty czy o… linorytach poprzez słowiańskie stwory. Tak czy inaczej jest to lektura obowiązkowa dla każdego, kto fascynuje się słowiańskością.

  • Książka "Okrutnik" na ściółce leśnej.
    recenzja,  słowiańska powieść

    Okrutnik. Spełniona przepowiednia – Aleksandra Rozmus

    Każdy, kto przeczytał pierwszy tom „Okrutnika” z zapartym tchem oczekiwał na ciąg dalszy. Autorka zostawiła czytelnika w takim miejscu, w tak wielkiej niepewności, że zostało jedynie zjadanie poduszki w oczekiwaniu na dalsze losy bohaterów. I wreszcie jest ów drugi tom! I zapewniam, ta recenzja Was zaskoczy. Uwaga! Jeżeli nie czytałeś tomu pierwszego, to zanim przeczytasz tę recenzję, sięgnij po niego oraz przeczytaj wpis o nim. Trudno sobie wyobrazić świat jaki przedstawiła nam Aleksandra Rozmus. Szczególnie nam, fascynatom słowiańskości. Ponieważ właśnie ten ukochany przez nas świat stanął w książkach autorki przeciwko ludziom. Weles zezłoszczony tym, jak ludzie niszczą przyrodę i krzywdzą zwierzęta, stanął w obronie natury. Perun natomiast wybrał ludzi. I…