recenzja

Panna. Gołoborze – Aleksandra Seliga

Wiecie, co będę musiała zrobić przez tę książkę?! Poprawić wpis o dziesięciu najlepszych slavic bookach wszechczasów… Także wiecie, co to znaczy: Panna. Gołoborze – to lektura obowiązkowa. A jeżeli jeszcze nie jesteście przekonani, to zapraszam do przeczytania tej recenzji.

Tekst powstał we współpracy z wydawnictwem Kobiece.

Aleksandra Seliga zabiera nas do 1137 roku. Na Łysej Górze już wybudowano opactwo Świętego Krzyża, a chrystianizacja postępuje coraz mocniej i gwałtowniej. Główna bohaterka powieści – Nawojka – wyraźnie przeciwstawia się nowej religii i pragnie chronić stare zwyczaje.

Czemu Gołoborze jest wyjątkowym slavic bookiem?

Już na samym początku czytania czułam, że to nie będzie dla mnie zwykła książka. Choć powieści z motywami słowiańskich wierzeń jest sporo, to czuję, że bardzo brakuję tych osadzonych w stu procentach w słowiańskim świecie sprzed tysiąca lat. Pokazujących nie słowiańskie motywy, nie pozostałości, nie nawiązania, a wierzenia przedchrześcijańskie w życiu naszych przodków. I o tym właśnie opowiada ta historia.

Tak, mamy tutaj już czasy, gdy chrześcijaństwo brutalnie wypiera starą wiarę. Ale mamy także bardzo żywo przedstawiony świat ludzi, którzy są na rozdrożu. Jedni tej wiary wyrzec się nie chcą, ale są też inni, którzy idą za nowym bogiem, wierzą w jego moc. Bardzo mi się spodobało, jak autorka pokazała sposób myślenia tych drugich. Choć nie jesteśmy w stanie zajrzeć do głowy ludziom sprzed tysiąca lat, to możemy w jakiś sposób otworzyć swój umysł i wyobrazić, co mogło się dziać wtedy w ich sercach.

Słowiańskość w Gołoborzu…

Według slavicbookowiego poziomu słowiańskości tu jest oczywiście najwyższa ocena na skali. Otrzymacie w tej książce nie tylko opis czasów sprzed tysiąca lat, ale i magiczną słowiańskość w pełnym znaczeniu tego słowa. Ogromnie mi się podobało, jak świat realny przenikał się ze światem magicznym i boskim. Jak słowiańskie czary iskrzyły w powietrzu. Oraz jak została opisana więź z czarami i przynależność do bogów.

Opisy obrzędów, świąt, rytuałów, wizji – to było coś, co czytałam z zapartym tchem. Zawsze mnie bardzo ciekawi, jak takie rzeczy widzi pisarz_ka, jak je przedstawi. Wiadomo, mamy za mało źródeł, z których możemy czerpać wiedzę, i w powieści trzeba wypełnić takie sceny wyobraźnią. Aleksandra Seliga zrobiła to przepięknie.

Czy polecam pierwszy tom Gołoborza?

To było ciekawe uczucie, czytać tę powieść. Czułam się jak obserwatorka wydarzeń, a nie czytelniczka. Tak jakbym stała tuż obok wszystkich wydarzeń. Jakby wystarczyło nieco się wychylić, i wszyscy zobaczyliby, że stoję za drzewem. Zapewne to tylko (albo aż!) moja wyobraźnia, ale zdarzało się, że czułam zapachy ziół i ciepło słońca na skórze.

Wielkie wrażenie zrobiła na mnie informacja o researchu, który zrobiła autorka przed napisaniem książki, a także jej przygotowanie do tej powieści. Na przykład, wyobrażacie sobie, że Aleksandra Seliga była na Łysej Górze i mierzyła różne trasy pieszo, by przedstawić je w książce jak najbardziej realistycznie? Czapki z głów.

Słowem, tak. Polecam bardzo Wam tę książkę. Myślę, że to jest pierwszy slavic book, o którym mogę powiedzieć, że: znajdziecie tu wszystko, czego wasze słowiańskie serducho pragnęło.

Jak tylko będziecie po lekturze, koniecznie podzielcie się wrażeniami!

Z wykształcenia filolożka, literaturoznawczyni, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Opowiedziała światu "Czerwoną baśń". Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.