recenzja

Seria „Żniwiarz” – Paulina Hendel

Jeżeli szukacie slavic booka, który Was pochłonie bez reszty, to już dalej nie musicie się rozglądać. Seria Żniwiarz Pauliny Hendel zajmie się Wami przez kilka najbliższych nocy, bo gdy się zaczyna ją czytać, to przestaje się spać.

Jest to już seria skończona. Ukazały się wszystkie 5 tomów. O pierwszym z nich opowiadałam Wam w osobnej recenzji, a o całej serii bez SPOILERÓW opowiem tutaj.

Żniwiarz – jaka kolejność tomów?

Od razu uprzedzę to pytanie. Czytajcie tylko i wyłącznie chronologicznie, po kolei, od pierwszego, do ostatniego, czyli:

  1. Pusta noc
  2. Czerwone słońce
  3. Trzynasty księżyc
  4. Droga dusz
  5. Czarny świt

Natomiast na pewno nie polecałabym tej serii na początek przygody ze słowiańskim światem. Ją lepiej czytać jak już coś mniej więcej o słowiańskości się wie.

O czym jest Żniwiarz?

To historia osadzona w naszym świecie, w którym od czasu do czasu pojawiają się słowiańskie demony. Nikt już dawno w nie nie wierzy, co nie sprawia, że one są mniej prawdziwe. Atakują i wysysają z ludzi siły lub czasami tych ludzi zabijają. Przed demonami ludzi chronią tytułowi żniwiarze – osoby, które po swojej ludzkiej śmierci budzą się w ciałach innych zmarłych osób, zamiast odejść z naszego świata. Są nieco silniejsi i szybsi niż zwykli ludzie, dobrze też widzą w ciemności. I to właśnie oni stają pomiędzy człowiekiem a demonem.

Żniwiarz – warto czytać?

Warto! Wszystkie tomy bardzo równe, trzymają w ogromnym napięciu i nie pozwalają się ani na moment się oderwać. Paulina Hendel ma wyraźną słabość do cliffhangerów, zatem domyślacie się jak kończy się każdy tom.

Świetnie napisani są bohaterowie. Nie ma tutaj jednoznacznie dobrych i jednoznacznie złych bohaterów, wszyscy są dynamiczni, prawdziwi, ludzcy. Szczególnie Pierwszy – dla mnie to jest najlepsza postać z całej serii. Bardzo uważnie śledziłam jego losy i nadal mam o niego całą masę pytań.

Seria jest idealna na wakacje lub na momenty, kiedy potrzebujecie bardzo wciągającej i trochę lekkiej książki. Bardzo, bardzo przyjemna młodzieżówka. Sama końcówka serii ogromnie mi się spodobała, jednak nie mogę napisać nic więcej, bo sporo by to zdradziło. Zostałam z lekkim wrażeniem, jakby nie wszystkie wątki były pozamykane do końca, ale ufam autorce, że tak właśnie miało być i jest to zabieg przemyślany.

A co po Żniwiarzu?

Wiadomo, kac po serii, która nas mocno wciągnęła, dobrze jest leczyć kolejną serią. I tutaj mam sama zamiar niedługo sięgnąć po inną serię autorska Pauliny Hendel – Zapomniana księga. A może jakiś wspólny maraton czytelniczy?

Z wykształcenia filolog, literaturoznawca, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

3 komentarze

  • OLA

    Osobiście przygodę z mitologią słowiańską zaczęłam od komiksu „Łauma”, który przerabialiśmy na spektakl teatralny, a następnie trafiłam na „Gdzie diabeł mówi dobranoc”, które (mimo nieidealności tej książki) wciągnęłam w jeden wieczór (i noc). A teraz w oczekiwaniu na trzecią część tej serii trafiłam tutaj w poszukiwaniu kolejnej ciekawej książki z motywami słowiańskimi na czas kwarantannowo-wakacyjny i w efekcie dwie pierwsze części „Żniwiarza” mam już zamówione i już rozglądam się za kolejnymi tytułami na twoim blogu. Nie spodziewałam się, że jest tyle książek (poza oczywiście bestiariuszami i stricte mitami), w których wykorzystuje się wątki słowiańskie, ale z pewnością sięgnę po nie w niedalekiej przyszłości skoro już je odkryłam. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.