recenzja

Przesilenie – Katarzyna Berenika Miszczuk

Recenzje ostatnich tomów nie są łatwe, jednak zrobiłam wszystko, by opisać moje wrażenia bez jakichkolwiek spoilerów. Zatem zapraszam! Opowiem, co mi się podobało, a co nie, czy Miszczuk lubi mieszka, a także o tym, czemu właśnie teraz jest dobry czas na lekturę tej książki.

To była dobra książka na ten rok: lekko się czytała, nie angażowała myślenia, a przy tym akcja odgrywała się w bardzo ciekawym słowiańskim świecie. Uwielbiam wizję słowiańskiej Polski u Miszczuk. Gdyby ktoś mnie zapytał, co lubię najbardziej w serii Kwiat Paproci, to powiedziałabym, że właśnie miejsce akcji. Polska, która nigdy nie przyjęła chrztu wygląda niesamowicie i… wiadomo, nierzeczywiście. W prawdziwym życiu, gdyby rzeczywiście Mieszko nie zdecydował się na przyjęcie chrześcijaństwa, Polska raczej by nie istniała, tak twierdzą historycy.

Dobrze mi się czytało tę część, choć cała seria nie należy do gatunku, który lubię. Ogromnie spodobał mi się wątek z Welesem i sam Weles, było go w Przesileniu o wiele więcej, niż w poprzednich częściach. Żałowałam, że nie było tak dużo Mokosz, Miszczuk wykreowała ją w naprawdę ciekawy sposób. Niestety Mieszka było aż nadto. Nie potrafię myśleć o tym bohaterze bez skojarzenia z rozgotowaną kluchą. Wiecie, taką rozpadając się i klejącą, ale ulepioną na kształt Johnny Bravo. Cała relacja Gosi i Mieszka mi tę kluchę przypominała. Na szczęście Swarożyc mi to zrekompensował.

Przesilenie – czy zakończenie serii dało radę.

Biorąc do ręki Przesilenie – ostatni tom serii – byłam ogromnie ciekawa, jak autorka zakończy całość historii, dokąd właściwie zmierzaliśmy przez te wszystkie tomy. Niestety wielki finał ogromnie mnie rozczarował. Mam wrażenie, że był pisany na szybko, wręcz na kolanie. Wątki leciały byle jak, ledwie się siebie trzymając. A puenta całości (kto czytał, ten wie, o czym mówię) rozłożyła mnie na łopatki (w tym negatywnym znaczeniu). Czy Miszczuk aż tak nie lubiła Mieszka, by zrobić mu coś takiego? Wygląda na to, że tak. Żeby dowiedzieć się o czym mówię, musicie przeczytać książkę do końca.

I właśnie na taką lekturę teraz, w tym roku, jest najlepszy czas. Na lekką i przyjemną, pozwalającą odpocząć przy niej. Jeżeli dotąd nie sięgnęliście po Kwiat paproci, to teraz jest na to idealny czas.

Z wykształcenia filolog, literaturoznawca, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.