słowiański TOP

5 słowiańskich książek o miłości na Noc Kupały

Noc Kupały to wyjątkowy czas dla każdego wielbiciela słowiańskich klimatów. Czas magii, nocy i miłości. I właśnie o miłości chciałabym Wam opowiedzieć. Oczywiście o miłości w słowiańskich powieściach. I nie spodziewajcie się tutaj pięciu książek z płomiennymi romansami. Bo miłość bywa różna, a ja lubię standardowe tematy traktować przewrotnie. Zapraszam do lektury!

Czym jest miłość? Uczuciem, emocją, wymysłem, marzeniem? Z pewnością jest nieodłącznym elementem naszego życia oraz każdej powieści. Wątek miłosny zawsze musi się pojawić, choćby na dziesiątym planie, jako malutka wzmianka, ale jest obecny. I wiem, że samo słowo „miłość” kojarzy się z gorącym romansem, jednak… chciałabym Wam pokazać inne oblicza tego wątku w powieściach. Ale spokojnie, o romansie nie zapomnę, właśnie od niego zaczniemy.

Miłość do mężczyzny | Szeptucha

Wiele można mówić o „Szeptusze” Katarzyny B. Miszczuk, snuć można historie, że to książka o wizji pogańskiej Polski, o czarach, o słowiańskości. Jednak przede wszystkim jest to romans! I to ogromnie nieprawdopodobny (nie powiem czemu, bo może ktoś nie czytał) i oczywiście schematyczny. Tutaj odhaczamy wszystkie standardowe punkty na liście romantycznej: jest nieporadna panna, jest dziko przystojny pan, jest miłość od pierwszego wejrzenia. Jeżeli jesteście spragnieni lektury o właśnie takiej miłości, seria „Kwiat paproci” tylko czeka na to, by wciągnąć Was do swojego świata.

Miłość do magii | Sub Rosa

Ta książka aż emanuje tą miłością. Jedni bohaterowie od samego początku uważają magię za coś absolutnie najwspanialszego. Inni powoli się do niej przekonują. Niemal na zasadzie „kto się czubi, ten się lubi” – najpierw z niej kpią, a potem powoli dla niej przepadają i nie wyobrażają sobie życia bez niej, traktując jak nieodłączną część siebie.

Miłość do wolności | „Niedźwiedź i słowik”

Myśli Wasi zawsze uciekały właśnie do niej. Nie do marzeń o zamążpójściu czy klejnotach, a właśnie o wolności. O możliwości samodzielnego decydowania o własnym losie, słowach i czynach. Piękna jest to miłość. I trudna – szczególnie w czasach, w których ma miejsce akcja tej powieści.

Miłość do słowiańskiego stworzenia | „Idź i czekaj mrozów”

To jest bardzo trudna miłość. Szczególnie, że Marta Krajewska nie opisała tej miłości jako miłości do domowego zwierzątka czy leśnego gościa, a jako do partnera. Podziwiam odwagę, wszak łatwo tutaj było, by pióro omsknęło się i powędrowało po utartym szlaku romansu. Jednak tak się nie stało. Świetnie opisana relacja między człowiekiem i słowiańskim stworzeniem. Co więcej, seria jeszcze nie jest skończona, a zatem kto wie, czym się wszystko zakończy!

Miłość do przyrody | „Okrutnik”

Gdy zaczynałam przygodę z tą serią („Dziedzictwo krwi” i „Spełniona przepowiednia”) oczywiście spodziewałam się płomiennego romansu między bohaterami. I jakież było moje zdumienie i radość, gdy zamiast tego otrzymałam dwie książki opowiadające o tym, jak ogromnie ważna jest przyroda i dbanie o nią. Miłość do natury iskrzy tutaj w wielu bohaterach, znajdziemy ją w tytułowym Okrutniku, w słowiańskich stworzeniach oraz w naszych rodzimych bóstwach, jedno z których twardo staje po stronie natury i zaciekle jej broni.

Jak widzicie w książkach znajdziemy wiele oblicz miłości. Mam nadzieję, że o wszystkie otrzecie się podczas każdej Nocy Kupały. Bawcie się dobrze i… nie uważajcie na wodniki, bo mogą być naprawdę przystojne!

W. ↟

8 komentarzy

  • Daria Jupowicz

    Szeptucha jest świetna ❤️ w sumie ten wątek romantyczny jest na drugim planie, większa uwaga skupiona jest ku… Akcji, żeby nie pisać za dużo 😂

    • Wiktoria

      Jest na drugim planie, fakt… Ale jest tak wyrazisty, że gdyby był na pierwszym planie, to byśmy tonęli w tęczy 😛

  • Alia

    Tylko Niedźwiedzia czytałam, ale mam straszną ochotę na „Idź i czeka mrozów” 🙂 Jakoś mnie tylko do „Szeptuchy” nie ciągnie, bo brrr, romans… 😉

    • Wiktoria

      „Niedźwiedzia…” koniecznie! Kocham tę książkę całym sercem. To taka baśń tylko bardziej dla dorosłych, mroczna i magiczna!

  • Ania Jurewicz

    Książka Marty Krajewskiej mnie po prostu stalkuje! MUSZĘ ją przeczytać, a teraz to już mnie tak zaintrygowałaś… Zaraz za nią, jest „Okrutnik”, bo się czuję wykluczona z klubu 🙂
    Lubię ciapowatą „Szeptuchę”, czasami do niej wracam 🙂 Chociaż mnie tam bardziej niż Mieszko (którego nie mogłam sobie wyobrazić inaczej niż rozkładającego się trupka), interesował zgoła inny bohater męski 🙂

    • Wiktoria

      To przeznaczenie! Czytaj Krajewską, czytaj! A potem, jak już przeczytasz obie jej książki, dołączysz do klubu nękających Martę o kolejną część 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.