recenzja

Dwie i pół duszy. Folk noir – Justyna Hankus

Wystarczyły mi już pierwsze strony, bym wiedziała, że to będzie wyjątkowa książka. A gdy dotarłam do końca, byłam pewna, że jest to jeden z moich ulubionych slavic booków. Staje na półce tuż obok Starej Słaboniowej.

Tekst powstał we współpracy reklamowej z wydawnictwem Powergraph.

Dwie i pół duszy – wyobrażacie to sobie? Nie dwie, a dwie i pół. Ale nie jest to historia o istocie, która miała w sobie tyle dusz. To opowieść o chłopaku, który zamiast jednej, pomieścił w sobie dwie. A my doskonale wiemy, jak coś takiego się kończy, prawda?

Jest to także historia o kobiecie, która podzieliła swoją duszę i oddała jedną z połówek.

A wszystko to wydarzyło się w starych wiejskich chatach, zostało przesycone szeptami, które zupełnie inaczej brzmią po zmroku. My, czytelnicy, oglądamy tę historię przez szparę w płocie, siedząc w wysokiej trawie. Czasami drgniemy, bo zda nam się, że Wodnik chwyci nas za kostkę swoimi zimnymi palcami. Wydawało się, powiemy i wrócimy do lektury.

Ale bohaterom tej książki nic się nie wydaje. wszystko wychodzi z kąta oka i wstaje na wprost, by być dobrze widzianym. Tam, tuż obok współczesnego świata, przemyka Wodnik. Tam, w ciemności, do której nie dociera światło latarni, czai się zmora. Tam wśród problemów, które tak dobrze znamy z naszego świata, powstają problemy, z którymi pomóc może tylko wiedźma. 

Folk noir

Język, jakim Justyna Hankus utkała tę opowieść, otula jak klekot kołowrotka. Ta książka jest tak doskonale napisana, że z pewnością sięgnę po inne książki autorki. Na trzystu stronach Dwóch i pół dusz zamieszkało wiele – jest słowiańskość i polska wieś, są też sprawy doskonale znane współczesnemu światu – macierzyństwo, brak akceptacji, wykluczenie. Jest też wiele metafor. Możemy zanurzać w tę powieść palce i wyciągać z niej za każdym razem coś nowego.

Folk noir – tak brzmi podtytuł tej historii. Te dwa słowa oddają klimat książki lepiej niż cokolwiek innego. A jeżeli to Wam nie wystarczy, to podpowiem jeszcze, że jeżeli podobała Wam się Stara Słaboniowa i spiekładuchy oraz Baśń o wężowym sercu, to zakochacie się w Dwóch i pół duszach. Zaczniecie czytać, dosłownie wbijecie w nią zęby i jak wąpierz wciągnięcie w siebie tę historię. 

To dla mnie duży zaszczyt – móc patronować tej książce. Wiem, że wrócę do niej nie raz, tak jak wracałam do Starej Słaboniowej. Wiem, że Wy też będziecie do niej wracać. 

Dobrej lektury!

Z wykształcenia filolożka, literaturoznawczyni, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Opowiedziała światu "Czerwoną baśń". Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *