słowiański wywiad

Wywiad z Dobromiłą Agiles

Dla kogo jest Słowiańska wiedźma, czemu wzbudza takie kontrowersje, czy Dobromiła Agiles to pseudonim, o słowiańskości w XXI wieku i o Babie Jadze oraz jak to jest z tym łączeniem wicca i rodzimej wiary? O wszystkim tym rozmawiamy z autorką Słowiańskiej wiedźmy. Zapraszam do wywiadu.

Wiktoria Korzeniewska: Tylna strona okładki zdradza nam, że jesteś arcykapłanką łódzkiego kowenuWiccan Tradycyjnych. Jak wyglądała Twoja ścieżka do odkrycia mądrości naszych słowiańskich przodków oraz kiedy odkryłaś, że można połączyć wicca i słowiańskość?

Dobromiła Agiles: Osadzenie swoich czarowniczych praktyk w rodzimym kontekście to idea, którą postulowali wiccanie już kilkadziesiąt lat temu. Przykładowo, Janet i Stewart Farrarowiew książce A Witches' Bible pisali: „If you have a local Goddess name, by all means add it to the list.” Kiedy zaczęłam organizować spotkania poświęcone wicca zauważyłam, że mnóstwo osób zainteresowanych tematem bezmyślnie powtarza nazwy świąt przeczytane w Internecie (często błędnie je przy tym wymawiając), ale zapytani – co to za sabat, jakie są praktyki z nim związane, czy znają jakieś mity o Bogach patronujących danemu świętu, nie potrafili odpowiedzieć. Dotknęła mnie wtedy ogromna nienaturalność tej sytuacji. Dla osób mieszkających na Wyspach Brytyjskich pewne praktyki, wywodzące się z ich folkloru, z ich historii, łatwiej było osadzić w swoim Kole Roku i zrozumieć. Ale tutaj młodzi ludzie nie byli w stanie pojąć całej złożoności danego festiwalu i narosłej wokół obrzędowości, gdyż to nie były nasze święta. Łącząc wicca i słowiańskość nie zrobiłam niczego, czego nie robiliby wcześniej wiccanie z innych krajów. Po prostu zaproponowałam rozwiązanie, które nam może być bliższe. Nie każdy musi to rozwiązanie przyjąć i zaakceptować. Już we wstępie zaznaczyłam, że jest jedynie propozycją. Na szczęście żyjemy w epoce wolności słowa.

W.K: Dobromiła Agiles to pseudonim, mam rację? Jestem ciekawa, dlaczego zdecydowałaś się wydać książkę pod pseudonimem i czy teraz, kiedy masz już tę książkę w swoich rękach i widzisz to imię i nazwisko na okładce (przepięknej!), nie żałujesz tej decyzji? Nie chciałabyś widzieć tam swojego prawdziwego nazwiska?

D.A.: Słowiańska wiedźma to moja czwarta książka, a pozostałe pisałam pod własnym nazwiskiem, więc uczucie, o którym mówisz, było mi wcześniej znane. Tym razem pragnęłam nieco odciąć się od mojej pozostałej twórczości. Pisząc pod pseudonimem dałam sygnał, że teoria wyłożona w książce należy do Dobromiły Agiles, która jest niejako moim alter ego, ale nie mną. Zdaje się, że większość osób dobrze pojęła mój zamysł.

W.K: W książce opisałaś Babę Jagę, dodając podpunkty podpowiadając Jak podążać duchową drogą Baby-Jagi. Czy mogłabyś rozwinąć myśl – kim obecnie dla współczesnej kobiety (niekoniecznie zajmującej się czarostwem i będącej wiccanką) jest ta postać?

D.A.: Chciałam przybliżyć tę postać młodym czytelniczkom mojej książki. Wyobrażam sobie, że znają ją w wersji zsymplicyzowanej, skarykaturyzowanej, w dodatku zawsze postawionej w roli antagonistki względem głównego bohatera. Historia ewolucji postaci Baby Jagi w kulturze mocno łączy się z ewolucją postrzegania samego czarownictwa. Cieszę się, że współczesne kobiety znajdują w niej jakąś inspirację. Podążanie drogą Baby Jagi jest mi zdecydowanie bliższe niż podążanie drogą lalki Barbie.

W.K: W sieci pojawiają się głosy krytykujące to, że w Słowiańskiej wiedźmie łączysz wicca i rodzimowierstwo. Spodziewałaś się takiej reakcji od niektórych środowisk?

D.A.: Spodziewałam się dokładnie takiej reakcji i przyjmuję ją bardzo spokojnie. Miałam okazję uczestniczyć w różnych obrzędach rodzimowierców i zauważyłam jedną prawidłowość: za każdym razem grupa, do której gościnnie trafiałam, nie szczędziła słów krytyki pozostałym rodzimowierczym kręgom, nawet z tego samego miasta. Wiele nasłuchałam się o tym, że jedni źle rozpalają święty ogień, inni nieprawidłowo ofiarowują dary, a jeszcze inni mylą się co do funkcji konkretnych Bogów. Skoro wciąż się nawzajem krytykują, było dla mnie oczywiste, jak zareagują na moją propozycję. Na szczęście rodzimowiercy nie mają naszych słowiańskich wierzeń na wyłączność, nawet jeśli im tak się wydaje. Smuci mnie jedynie, że nie widzą tego, że tak naprawdę w Słowiańskiej wiedźmie pragnę zachęcić młodych ludzi do eksplorowania i afirmowania naszego dziedzictwa, historii i obrzędowości, a nawet wspominam kilkukrotnie o tym, by nawiązali kontakt z lokalnymi grupami rodzimowierczymi. W gruncie rzeczy chodzi nam więc o to samo. Jeśli natomiast zarzucają mi, że pewne aspekty uprościłam – będę szczęśliwa, że po przeczytaniu mojej książki młode osoby sięgną po bardziej naukowe opracowania. Słowiańska wiedźma stanie się dla wielu osób wstępem, preludium, progiem, po przekroczeniu którego będą mogli głębiej eksplorować zagadnienia, którymi ja ich zaciekawiłam.

W.K: Jak byś się odniosła do zdania, mówiącego, że te dwie religie są odrębne i nie można w nich szukać powiązań, takich jak na przykład między wiccańskim Rogatym Bógiem i słowiańskim Welesem, czy słowiańskimi boginiami i konceptem Dziewicy, Matki i Staruchy?

D.A.: Dziewica, Matka i Starucha to pewne idee, archetypy, stworzone i opisane na potrzeby człowieka, który lubi wiele rzeczy porządkować. O powiązaniach, na temat których wspomniałam w książce, pisali także inni przede mną, takie zależności dostrzegli także Wiccanie na długo przed tym, zanim opisałam je w Słowiańskiej wiedźmie. Zdaje się, że podkreśliłam również kilkukrotnie, że słowa Dion Fortune, które przytoczyłam, nie muszą być uznane przez wszystkich wiccan – ale są przez część z nich. Niektórzy nazywają tę koncepcję „herezją”, co mnie osobiście wydaje się kuriozalne, ponieważ widzę wyraźne odniesienia do retoryki Kościoła Katolickiego. W porządku, mogę być pogańską heretyczką. Mogę nawet spłonąć za to na stosie! Niezła ironia losu…

W.K: W mojej recenzji Słowiańskiej wiedźmy napisałam, że to książka nie tylko dla czarownic, jest to także świetny podręcznik o współczesnej słowiańskości. Zgadzasz się z tym? Komu prócz wiccan byś ją poleciła?

D.A.: Poleciłabym ją wszystkim, którzy pragną odrobiny magii i inspiracji w swoim życiu – i są zmęczeni tym, że inni wiecznie mówią im, jak mają czarować, jak mają czcić i jak mają myśleć. Poleciłabym ją przede wszystkim tym, którzy myślą samodzielnie.

W.K: Sporo napisałaś o tym w książce, ale chciałabym Cię prosić o radę, tak prosto z serca, dla każdej współczesnej Słowianki – jak pogodzić słowiańskość (wiedza, tradycje, wierzenia) sprzed tysiąca lat z XXI wiekiem pełnym asfaltu, telefonów komórkowych i hałasu?

D.A.: Słowiańskość nie zniknęła pod warstwą asfaltu. Jest z nami cały czas – jest w nas. Każdy może zdefiniować to pojęcie zgodnie z własnym jego rozumieniem. Dla jednych będzie to podkreślanie przynależności kulturowej za pomocą stroju, dla innych rozmiłowanie w utworach (książkach, filmach, muzyce) o takim klimacie, a dla jeszcze innych celebracja rodzimych świąt i wiara w rodzimych Bogów. Nie rozstrzygam tego, która droga jest najlepsza. Inni już dawno zrobili to za mnie, szufladkując wszystkich wokół. Jeśli jednak ten nasz specyficzny, rodzimy klimat, mity, opowieści, pieśni, zwyczaje, sprawiają, że czujemy ten dreszcz emocji i ciepło – dajmy się temu ponieść! Kochajmy naszą słowiańskość, bo każdy ma do niej równe prawa!

Dobromile ogromnie dziękuję za tak ciekawy wywiad, a Was zapraszam do lektury Słowiańskiej wiedźmy, zdecydowanie warto!


Tekst powstał we współpracy z wydawnictwem.

Z wykształcenia filolożka, literaturoznawczyni, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Opowiedziała światu "Czerwoną baśń". Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

14 komentarzy

  • Dramaterapeutka Monika

    Bardzo dziękuję za ten wywiad. Od pewnego czasu poszukuję w kulturze słowiańskiej jako źródła mojego własnego istnienia. Wspominając w wywiadzie o archetypach i możliwościach, obydwie Panie dałyście mi poniekąd odpowiedź na pytanie, czy ta lektura jest dla mnie. Myślę, że jest.
    Dziękuję:)

  • Kama

    Miałam nadzieję na trochę dłuższy wywiad. Na pewno kupię i przeczytam książkę. Szata graficzna książki jest pięknie wykonana.

  • Gromada Swarga

    Widzimy, że wolność słowa dotyczy tylko wybranych. To tylko przypomnimy zasady naszej gromady. Zgodnie z postanowieniami starszyzny rodowej, zgromadzonej na II Rodowym Słowiańskim wiecu w Kobryniu na Białorusi (7 sierpnia 2004 r.), do rodzimej słowiańskiej wiary należą osoby które:
    – genetycznie należą do ludów słowiańskich (są pochodzenia słowiańskiego)
    – szanują tradycyjne słowiańskie obyczaje
    – uznają rodzimowierczy światopogląd
    – sławią odwiecznych Słowiańskich Bogów
    Do rodzimej słowiańskiej wiary nie należą:
    – genetycznie nie są Słowianami (nie są pochodzenia słowiańskiego)
    – odrzucają wielobóstwo
    – wyznają obce religie, zarówno monoteistyczne jak i politeistyczne
    – czczą zmyślonych bogów
    – wymyślają albo dokonują obrzędy nie mające żadnego związku z tradycją narodową
    – przedstawiają siebie jako wyrazicieli jakichś proroków lub własnych nauk

      • Kama

        Niech każdy sobie wierzy w co chce. Kultura słowiańska nie jest przywłaszczona przez nikogo. Twój światopogląd i przynależność do jakiegokolwiek zgrupowania nie daje ci prawa do tego by decydować w co ktoś ma wierzyć i czy może to robić.

  • Janina

    Bardzo interesujący i mądry wywiad, oddaję pokłon zarówno autorce jak i prowadzącej, świetnie sformułowane
    pytania i dużo wyjaśniające, jasne odpowiedzi, książkę przeczytałam w ciągu jednej nocy ,jest zachwycająca, język przepiękny, polecam całym sercem wszystkim , którzy interesują się naszym słowiańskim dziedzictwem, niezależnie od tego do jakich grup i wyznawców należą, niech połączy nas Słowiańska Wiedźma :))

  • Lena Fox

    Genialny wywiad, brawa dla autorki i dla Ciebie! 👏 Ze słów autorki wynika, że dobrze zinterpretowałam jej słowa zawarte w książce, mamy też bardzo podobne przemyślenia na temat słowiańskości i czarostwa, również dostrzegam ten odwieczny konflikt wśród grup rodzimowierczych i ogromnie smuci mnie to, że dzielimy się zamiast łączyć… A przecież łączy nas tak wiele 🌿❤️🙏🏻

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.