recenzja

Dom na Wyrębach – Stefan Darda

Jest kilka takich książek, o przeczytanie których mnie ciśniecie w wiadomościach prywatnych i komentarzach. I Dom na Wyrębach jest jedną z takich książek. Miałam wrażenie, że jestem ostatnią osobą na świecie, która tę książkę czyta. Ale gdy podzieliłam się tą myślą z Wami na Instagramie okazało się, że totalnie się mylę i wielu z Was książki Stefana Dardy nie zna. I stąd ta recenzja. Powiem Wam w niej, czy warto po ten tytuł sięgnąć.

Dom na Wyrębach to moja osobista rekordowa książka. Zdecydowanie pobiła rekord leżenia na stosiku wstydu! A pojawiła się na tym stosiku kilka lat po jej premierze, a że wydana została w 2008 roku, to sami rozumiecie… Pokryła się kurzem, innymi książkami, aż w końcu ją zgubiłam. Wróciłam do niej teraz nie tylko dlatego, że Wy, moi drodzy, cisnęliście mnie pytaniami „A Dom na Wyrębach to slavic book, czy nie?” Ale też dlatego, że odkryłam, że na legimi jest audiobook i czyta go Wiktor Zborowski. I wiadomo jak to robi – GENIALNIE! Totalnie nienachalnie zostawiam Wam tu link afiliacyjny do legimi, jak nie macie tam konta, to ten link podaruje Wam cudowne 30 dni za darmoszkę (normalnie jest tylko 14.)

Czy Dom na wyrębach to slavic book

Już od samego początku z przyjemnością usiadłam obok głównego bohaterka – Marka Leśniewskiego – i wspólnie z nim rozwiodłam się z jego żoną i zostawiłam wygody miasta i wyprowadziłam się na wieś, a wręcz na odludzie, jakim są Wyręby. Wspólnie z nim urządzałam podwórze, zwiedzałam okoliczne lasy i… trochę spękałam w nocy. Marek nie spękał, bo nie uwierzył w to, co się stało, no ale ja nie od dziś siedzę w słowiańskości, więc wiecie… Zaczaiłam, że może być grubo.

Tak że tak, Dom na Wyrębach to slavic book, choć nie jakoś mocno zanurzony w słowiańskość. Ale bez słowiańskiego wątku fabuły by nie było. Dodatkowo przyroda w tej książce jest niezwykle żywa, namacalna wręcz. Darda opisuje całą okolicę z niezwykłą miłością. Aż się chce rzucić lekturę i iść do lasu, albo…

Muszę Was ostrzec!

Po lekturze Domu na Wyrębach może Was złapać pragnienie wyprowadzki z miasta. To jak Darda opisuje przeprowadzkę Marka, jego budowanie życia na nowo, jego zachwyt przyrodą i celebrowanie tych drobnych chwil, jest niezwykle wciągające. To sztuka opisać coś takiego w tak ciekawy i wkręcający sposób. Z pewnością macza tu swoje palce (sic!) słowiański element. I nie wykluczam, że ów słowiański element zawarty w tej historii może w końcu wybić Wam to romantyczne pragnienie z głowy… Ale to już zależy od tego, jak bardzo wierzycie w te rzeczy.

Czy polecam? O tak! Ja właśnie jestem w połowie drugiej części (Nowy dom na wyrębach) i oderwać się nie mogę. Narracja Darty do złoto! ZŁOTO!

Z wykształcenia filolożka, literaturoznawczyni, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Opowiedziała światu "Czerwoną baśń". Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

Jeden Komentarz

  • Mal

    Ja już od dawien dawna chcę sie wyprowadzić na wieś, mimo, że mieszkam w malutkiej mieścinie 😉 Na pewno przeczytam, skusiłaś mnie tą przyrodą 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.