słowiański wywiad

Wywiad z Pauliną Hendel

Co się stanie, jeżeli w 2020 wysiądzie prąd? Czy demony słowiańskie istnieją naprawdę? Czy czy Paulina Hendel pisze kolejnego slavic booka? Na te wszystkie pytania otrzymacie odpowiedź w tym wywiadzie! Możecie także obejrzeć naszą rozmowę na IG TV.

Wiktoria Korzeniewska: Muszę Ci powiedzieć, że odkąd nastała pandemia, dostaję sporo wiadomości od czytelników Slavic Book z cytatami o grypie z Zapomnianej księgi i z pytaniami typu: SKĄD ONA WIDZIAŁA?! albo PRZYPADEK?! Zatem przekazuję ten wór pytań (śmiech), skąd wiedziałaś?

P.H.: Mam dar jasnowidzenia! (śmiech)

W.K.: A jaką masz dla nas prognozę na resztę 2020 roku? Wyjdą te demony? Mamy szykować sól?

P.H.: Sól szykujcie jak zabraknie prądu. To będzie taki pewien sygnał, że pora się brać do roboty, wyjechać na wieś i robić zapasy.

W.K. Muszę Ci szczerze przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy, jaką schowałaś w obu seriach. Demony i sposoby na nie – wow! Pewnie wiele razy słyszałaś już to pytanie, ale muszę i ja zapytać – skąd czerpałaś tę wiedzę? Zdradzisz swoje źródła?

P.H.: Bardzo mi miło, że tak to postrzegasz. Przede wszystkim z książek. Gdy człowiek nie interesuje się tą tematyką, to się wydaje, że bardzo trudno zdobyć taką wiedzą. Ale gdy już zacznie się tym interesować, tak naprawdę jest mnóstwo książek, które traktują o dawnych wierzeniach, o demonologii. Tylko trzeba dobrze poszukać. No i czasami zdarza mi się czerpać z opowieści, szczególnie starszych osób. I też jak jeżdżę na spotkania i bardzo często zdarza się, że po spotkaniu ktoś do mnie podchodzi i na przykład, a propos zmory, że jego babcia ma taką historię do opowiedzenia, jak to ją gnębiła zmora i tak dalej. O tyle to jest ciekawe, że te wierzenia nie są czysto książkowe, dawno zapomniane, ale że one w pewnym sensie nadal są żywe.

W.K. Gdyby ktoś miał przeczytać tylko pięć słowiańskich tytułów, kto które byś poleciła?

P.H.: Jeżeli chodzi o beletrystykę, to polecałabym książki mojej znajomej, Marty Krajewskiej – chociaż jeden tom Wilczej dolinyIdź i czekaj mrozów (nadal czekam na trzeci tom, ale coś się Marta obija!). I na pewno Bestiariusz Słowiański, kocham Bestiariusz za te cudowne ilustracje i za opisy demonów, są bardzo krótkie, ale bardzo treściwe. Wspaniałą pozycją, acz bardzo bardzo trudną, są książki Kazimierza Moszyńskiego – Kultura Ludowa Słowian. Przez te cegły przebrnąć to jest wyzwanie.

I nie tyle ze słowiańskich klimatów, ale fenomenalną książką jest Z badań nad stanem biologicznym społeczeństwa polskiego od schyłku XVI do końca XVIII wieku Zbigniewa Kuchowicza. Tam znalazłam mnóstwo i fascynujących, i przerażających opisów z medycyny ludowej. I jak ludzie się leczyli na najróżniejsze choroby. Zawsze z dopiskiem autora, co było dość sensowne, a co zupełnie nie pomagało albo wręcz szkodziło. Na przykład jednym z takich ciekawszych lekarstw na ból gardła, było wzięcie jaskółczego gniazda, ubicie go na miazgę, dodanie miodu, wódki, smażonej cebuli i jeszcze kilka innych składników i okładanie tym bolącego gardła.

W.K.: W jednym z wywiadów z Tobą wyczytałam, że wierzysz w demony. Że może zapomnieliśmy o starych bogach, ale demony to zupełnie inna sprawa. Czy mogłabyś rozwinąć ten temat?

P.H.: Chodzi o to, że one cały czas istnieją w naszej podświadomości. W tym, co robimy i co mówimy, czego się boimy. Jak chociażby ten klasyczny przykład czerwonej wstążki przywiązywanej do wózeczka lub łóżeczka małego dziecka. Mnóstwo osób nadal to robi. Dlaczego? Żeby dziecka nie zauroczyć. I co to oznacza? Że wierzymy w czarownice. I też Ci, którzy czytali moje książki, wiedzą, że kolor czerwony miał odstraszać mamuny.

W.K.: Czy podczas pisania i jednej, i drugiej serii przydarzyło Ci się coś niezwykłego? Coś, co sprawiło, że poczułaś bliżej obecność słowiańskiego świata, który opisujesz?

P.H.: Niestety nie. Często ludzie pytają mnie, czy ja nie mam koszmarów po pisaniu tych książek, czy demony nie odwiedzają mnie w snach. No i coś w tym jest, że skoro to są moje demony, to mnie nie straszą.

W.K. Gdy premierę miało pierwsze wydanie Strażnika (2014 r.), w ogóle nie było jeszcze takiego „bumu” na słowiańskość. Jak uważasz, co jest przyczyną tego, co się teraz dzieje. Przecież słowiańskość wychodzi nawet z lodówki. Dziś na przykład podała mi pierogi (śmiech). Jak to widzisz, czy to jest moda i się skończy, czy jednak już na dobre wracamy do korzeni?

P.H.: Ciężko powiedzieć czy to się skończy i jak długo będzie trwało. Mam nadzieję, że jak najdłużej, bo mam jeszcze dużo opowieści do przekazania czytelnikom. Wydaje mi się, że to zainteresowanie słowiańskością trochę zależy od tego, że jesteśmy przesyceni tym wszystkim, co przychodzi do nas z Zachodu – mutanty, zombie, wampiry z błyszczącą cerą, bogowie nordyccy, greccy, rzymscy. Że tego jest tyle wokół, że wolimy teraz sięgnąć po coś innego, a jeszcze lepiej jeżeli to zahaczy o nasze korzenie.

W.K. : Koronne pytanie tego wywiadu. Co dalej? Zdradzisz nam? Czy połączysz obie serie? Czy będzie ciąg dalszy Żniwiarza? Na Lubimy Czytać pojawił się tajemniczy Demon oznaczony jako piąty tom Zapomnianej księgi…

P.H.: Będę złym autorem i nic nie zdradzę. Jedyne, co mogę w tej chwili powiedzieć, to jeżeli chodzi o Demona, trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo jeszcze trochę czasu minie, zanim on ukaże się na rynku. Ponieważ w międzyczasie pojawi się inna książka – Wisielcza góra. A o czym ona będzie opowiadać i w jakich klimatach zostanie napisana – dowiecie się dopiero za jakiś czas.

W.K. Tytuł trochę zapowiada klimat słowiański… (śmiech).

P.H.: Tak jak mówiłam, dopóki czytelnicy czytają, ja będę pisać (śmiech).

W.K. I na koniec – masz dla nas tutaj jakąś radę na ewentualność, gdyby jednak te słowiańskie stworzy realnie zaczęły wychodzić ze swoich kryjówek? Bo wiadomo, w 2020 wszystko jest możliwe.

P.H.: Moja złota rada – ja bym przede wszystkim uciekała na wieś.

W.K.: Bardzo Ci dziękuję za rozmowę, była przeciekawa!

P.H.: Ja również dziękuję za zaproszenie!

Ten wywiad znajdziesz także w formie wideo na IG TV – slavicbook.

Z wykształcenia filolog, literaturoznawca, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.