literatura dziecięca,  recenzja

„Noc między Tam i Tu” oraz „Świt między dobrym i złym”

Nie jest to proste zadanie znaleźć dobrą słowiańską książkę dla dzieci. Taką, która ma ciekawie skonstruowaną fabułę, wiedzę o słowiańskim świecie przekazuje w sposób lekki, pozbawiony sztuczności i nienachlany oraz nie zawiera błędów. Jeszcze trudniej jest taką książkę napisać. Marcie Krajewskiej się udało. I to aż dwa razy! Zapraszam do opowieści o dwóch pięknych słowiańskich książkach dla dzieci – „Noc między Tam i Tu” oraz „Świt między dobrym i złym”.

Jestem ogromną fanką świata Wilczej Doliny, który w swoich książkach stworzyła Marta Krajewska. Od pierwszego akapitu „Idź i czekaj mrozów” zakochałam się w wykreowanej rzeczywistości, połknęłam książkę z prędkością światła i od razu sięgnęłam po drugą część. A potem, jak na prawdziwego czytelnika przystało, zwinęłam się w mały kłębek rozpaczy i spróbowałam zahibernować swoje złamane serducho, bo widzicie, trzeciej części nie ma.

Zatem po dwóch niesamowitych tomach zostajemy wyrzuceni na suchy ląd bolesnego oczekiwania na ciąg dalszy. Czemu to piszę? Po pierwsze, bo jestem wstrętną czytelniczą manipulatorką i wiem, że autorka to przeczyta i może przyśpieszy pisanie! A po drugie dlatego, że wiem, że jest więcej takich cierpiących czytelników zwiniętych w kłębek, którzy cichutko marzą o trzeciej części Wilczej Doliny, i ja mam dla nich coś, co pomoże na ich stan!

A pomóc w oczekiwaniu na dalsze losy Vendy mogą dwie króciutkie książki-bajki osadzone… tak! w świecie Wilczej Doliny. „Noc między Tam i Tu” oraz „Świt między dobrym i złym” to historie o przygodach młodego Bratmiła, którego spotkał los części z nas znany. Otóż Bratmił został starszym bratem. W wieku siedmiu lat zdecydowanie nie jest to najprzyjemniejsze przeżycie, zwłaszcza kiedy uwaga wszystkich przenosi się na tego małego, słodkiego berbecia. Wtedy ciężko jest obronić się przed poczuciem bycia niepotrzebnym i samotnym. I nagle młodsza siostra zostaje porwana! I wtedy właśnie dla Bratmiła zaczyna się przygoda, podszyta mocnym poczuciem winy.

Obie książki, w naprawdę ciekawy sposób, opowiadają o przygodach chłopca w słowiańskim świecie. O jego życiu, o obowiązkach jakie musiał wykonywać jako już młody mężczyzna (wszak ma już 7 lat!), o jego dorastaniu, o rzeczach, które sobie uświadamiał i o decyzjach, które podejmował. Fabuła jest tak zgrabnie skonstruowana, że jako dorosły czytelnik nie potrafiłam się oderwać i z przyjemnością będę obdarowywać tą książką znajome dzieciaki.

A dodatkowo te dwie historie na chwile ukoiły moje skrzywdzone brakiem ciągu dalszego Wilczej doliny serce (tylko na chwilę, Marto!). Polecam zatem te dwie historie wszystkim wspólnie ze mną czekającym na nową książkę z tej serii. Owe dwie bajki są w stanie pomóc i… a nie, nie powiem nic więcej. Sami odkryjecie niespodzianki ukryte w tych dwóch tomach.

A może Wy już je znacie? Czy jednak świat Wilczej Doliny jeszcze jest przez Was nie odkryty?

Okrągła grafika - znacznik poziomu słowiańskości - 3/3

W. ↟

Z wykształcenia filolog, literaturoznawca, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

2 komentarze

  • B.

    Ujmę to tak: to straszne, jeszcze nie mam dziecka, a ono ma już listę książek do przeczytania. To znaczy na razie to jest lista którą ja będę czytać ale mimo wszystko … Straszny los…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.