recenzja

Kociewskie demony ludowe – Natalia Zacharek

Kociewskie demony ludowe to cieniutka książeczka (niecałe 70 stron). Etnograficzna pozycja opowiadająca o postaciach z legend i dawnej wiary na podstawie relacji osób mieszkających na Kociewiu oraz z materiałów z początku XX wieku.

Natalia Zacharek zabrała nas w tej krótkiej historii do takich miejscowości jak Iwiczno, Starogard Gdański, Pelplin, Lniano, Gruczno czy Świecie, a także pokazała nam fragmenty z kilku dziewiętnastowiecznych ksiąg.

Czego się dowiemy z tej książki?

Pierwsza część opowie nam bardzo ogólnie o tradycjach, zabobonach i wierzeniach. Kolejna jest podzielona na krótkie rozdziały – każdy jest poświęcony innemu demonowi kociewskiej wsi. Poznamy Borovą Ćotkę, Dedko, wodne demony, diabła, duchy, Farmazona, Kolerę, skrzaty i moją ulubioną Morę.

Zdecydowanie jestem zwolenniczką tego sposobu czerpania wiedzy – rozmawiania z ludźmi, słuchania ich opowieści. Słowiańskie historie ożywają, gdy się o nich opowiada. I to mnie przy tej książce wzruszyło.

Wolałabym, by była nieco dłuższa, mocnej zaglądała w temat. Czułam, że dotknęliśmy w tej książce tylko powierzchni, a pod spodem jest tego więcej – są to jednak moje osobiste odczucia czytelnicze. I łakomie wypatruję kolejnych prac Natalii.

Tych, co siedzą głęboko w temacie słowiańskości raczej ta książka nie zaskoczy, ale w fajny sposób uzupełni wiedzę kilkoma smaczkami. Dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tą tematyką, może być dobrą zachętą do zgłębiania tematu dalej. Zdecydowanie jest to pozycja obowiązkowa dla osób mieszkających w opisywanych okolicach – bezcenny dar od Natalii dla kolejnych pokoleń.

Z wykształcenia filolożka, literaturoznawczyni, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Opowiedziała światu "Czerwoną baśń". Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

2 komentarze

  • Jula

    Książka wydaje się być naprawdę interesująca, nie słyszałam o niej wcześniej. Dotyczy całkowicie innych terenów, niż tych, z których pochodzę (jednak lokalne wierzenia fascynują mnie najbardziej), ale prawdopodobnie sięgnę po nią przy najbliższej okazji. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.