slavic booki

Najlepsze i najgorsze slavic booki
wydane w 2019

Czas na podsumowanie! W tym wpisie biorę pod lupę slavic booki wydane w 2019 roku. Wybiorę dla Was pięć najlepszych książek oraz, ku przestrodze, wskażę najgorsze. I jestem ciekawa, czy zgodzicie się z tym wyborem. A może macie innych swoich faworytów?

Ale zanim przejdziemy do rankingu, chciałam Wam powiedzieć, że jutro SlavicBook.pl będzie świętować swoje pierwsze urodziny. Zatem nie tylko podsumowuję tutaj 2019 rok, ale i pierwsze dwanaście miesięcy tego bloga.

Slavic Book ma już rok!

W ciągu tego roku poleciłam Wam ponad 50 tytułów. Patronowałam 4 wspaniałym książkom, przeprowadziłam 3 wywiady i poprowadziłam dla Was 4 spotkanie autorskie. Zakładając Slavic Booka nigdy nie liczyłam na to, że tak niszowy temat może zainteresować tyle osób, a tymczasem na facebooku jest Was ponad 1500, a na instagramie ponad 4 tysiące. Serce rośnie, gdy ma się świadomość, ile osób interesuje się książkami z motywami naszej rodzimej wiary. A teraz przejdźmy do najlepszych książek 2019 roku!

Najlepsze słowiańskie książki 2019

Kolejność jest przypadkowa, bo gdybyście kazali mi wybrać jedną najlepszą z tej piątki, nie byłabym w stanie. Wszystkie pięć są bardzo blisko mojego serducha! Zatem zaczynamy!

Sub Rosa – Anna Jurewicz

Jeżeli jeszcze nie znacie tej powieści, naprawcie to. Niesamowita wizja magii, szkoła słowiańskiego czarodziejstwa, przemycana psychologia i tajemnica – tu jest wszystko! Ach i włosy, takie wiecie, żywe i z niezłym charakterem, one też tam są. O Sub Rosie opowiadałam tutaj, a wywiad z autorką możecie znaleźć tu. Na Slavic Book jest także recenzja Ad Astry, czyli ciągu dalszego historii o Róży Świętojańskiej, ale jeżeli nie znacie Sub Rosy, to nie zaglądajcie tam. Ta książka nie tylko porwała mnie do Uniwersytetu Magicznego na Łysej Górze, ale przyniosła do mojego życia o wiele więcej – ogrom przygód, wyzwań, emocji oraz jedną wspaniałą przyjaźń. I jestem jej za to ogromnie wdzięczna.

Dziewczyna z wieży – Katherine Arden

Gdybym miała sobie wymarzyć powieść, która miałaby być powieścią idealną, to byłyby to książki Katherine Arden. Jest w nich słowiańskość, baśniowość, kobiecość oraz rosyjskość. Porywają mnie do czasów dzieciństwa (pochodzę z Rosji) i snują historie, które znam właściwie od zawsze. A przy tym robią to na nowo, ze świeżością i z czymś, czego jeszcze w żadnej książce nie znalazłam. O Dziewczynie z wieży opowiadałam tutaj, a o pierwszej części całej historii, od której warto zacząć przygodę z Arden, czyli o Niedźwiedziu i słowiku tutaj. Jest także trzecia część, która już niedługo ukaże się po polsku.

I jako prezent na koniec roku zdradzę Wam, że udało mi się przeprowadzić wywiad z autorką! I pojawi się on na Slavic Booku już w styczniu!

Czas cieni – Magdalena Zawadzka-Sołtysek

Magda i jej cykl Ślady Leszego porywają czytelnika do słowiańskiej osady i opowiadają o tym, jak wyglądało wtedy życie, wiara, obrzędy oraz… potwory, które nękały ludzi. Na chwilę obecną są opublikowane dwie książki z cyklu, ale wydawca i autorka obiecują nam ich łącznie aż dziesięć! Oby były tak dobre jak druga część Czas cieni, który przeczytałam niemal na raz. I mam ochotę przeczytać na nowo. Bez żadnych wątpliwości jest to dla mnie jeden z lepszych slavic booków, jakie wydano w 2019 roku. Więcej o Czasie cieni opowiadałam tutaj, a tu możecie przeczytać wywiad z Magdaleną Zawadzką-Sołtysek. A jeżeli nie znacie tego cyklu, to zapraszam do recenzji pierwszej części Śladów LeszegoŚladu wody.

Słowiański horror – antologia

Coś dla tych, którzy lubią się bać! Osobiście nie przepadam za opowiadaniami, ale od tych nie mogłam się oderwać. Jedne straszą, a drugie… straszą bardziej. Nie jest to typowy strach porównywany do przerażenia. Te opowiadania budzą w czytelniku bardziej poczucie, które genialnie określa angielskie słowo creepy. Więcej o Słowiańskim horrorze możecie przeczytać tutaj.

Dary bogów – Witold Jabłoński

Co prawda ten tytuł ukazał się w 2018 roku jako audiobook, ale do tego rankingu trafił z racji tego, że jego wydanie papierowe trafiło na księgarskie półki w 2019 roku. Jeżeli czytacie mnie już jakiś czas, wiecie doskonale, jak wysoko w moim osobistym rankingu mieści się ta książka. Dla mnie jest to świetnie napisana i bardzo natchniona wizja mitologii słowiańskiej i każdemu kto pyta mnie od czego zacząć przygodę z naszymi rodzimymi mitami, polecam właśnie ten tytuł. O Darach bogów przeczytacie tutaj, a wywiad z Witoldem Jabłońskim czeka na Was tu.

Najgorsze książki 2019 roku

Szczerze? Na myśl przychodzi mi tylko jeden tytuł, przy którym zmarnowałam kilka godzin swojego życia i gdybym mogła cofnąć czas, nie sięgnęłabym po niego. Jest to Kod Słowian Nadii Bodesz, o którym opowiedziałam tutaj. Poza tym żadna inna książka nie zasłużyła na tytuł najgorszego slavic booka.

A jak z tym rankingiem u Was? Gdybyście mieli wybrać jednego najlepszego i najgorszego slavic booka, którego przeczytaliście w 2019 roku, to jakie to były tytuły?

Z wykształcenia filolog, literaturoznawca, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.

23 komentarze

  • Anna

    Mnie bardzo przyjemnie czytało się Pamiętnik Szeptuchy, Doroty Gąsiorowskiej,wydany w tym roku, postać Salmy <3 a teraz chętnie zaczerpnę z tutejszych propozycji 🙂

  • Partyzantka

    Widzę, że książki o tematyce słowiańskiej mają szczęście do pięknych okładek. 🙂 Fajnie, że zawiodła Cię tylko jedna książka, to świetny wynik. 🙂 Osobiście mam w planach „Dary bogów”, od dłuższego czasu interesuje mnie ten tytuł.

  • Anna Jurewicz

    Bardzo Ci dziękuję, że uwzględniłas mnie w swoim zestawieniu 🙂 To cudowne, patrzeć jak historia z mojej głowy rozprzestrzenia się i rośnie w innych.
    Mam nadzieję, że kolejny rok przyniesie nam dużo wspaniałych historii, w których odnajdziemy coś dla siebie.
    Słowiańskim hitem tego roku była dla mnie książka Magdy Zawadzkiej, czyli „Ślady wody”. Zabieram się za „Czas cieni” i już wiem, że to będzie dobre. 🙂

    • Wiktoria

      A ja dziękuję, że ją napisałaś, dzięki czemu mogłam ją przeczytać 🙂

      I tak, mam ogromną nadzieję, że 2020 przyniesie nam wszystkim sporo niesamowitych historii, w tym jedną bardzo dla mnie ważną 🙂

  • Ewa

    Dla mnie wszystkie książki w sumie wydano w 2019, bo dopiero późną wiosną jakoś złapałam bakcyla słowiańskości jako takiej. Dużo do nadrobienia 😉

    Paprociowy cykl bardzo lubię – wchodzi gładziutko, dumać za bardzo nie trzeba – i to nie jest zarzut, wątek romansowy faktycznie jakoś tak nie mój klimat. Charakterystyczne miszczukowskie poczucie humoru i forma przyjazna dla kogoś, kto do niedawna potrafił wymienić ze trzech bogów słowiańskich – to na pewno duże plusy. Z „Jagą” za to wiążę duże nadzieje – bohaterka to typ niepokorny i mam nadzieję, że tego pazura nie zgubi.

    „Słaboniowa i spiekładuchy” – tak. Trwaj chwilo, jakżeś piękna, jako gadał mistrz Giete – cytując Teofilę 😉

    Paulina Hendel – nigdy nie czytałam książek, które w czasie lektury każą trzymać palcami skarpetki. Wiecie, mi nawet po „Archiwum X” jakoś łyso było zgasić światło w pokoju 😀 Horrorów nie oglądam planowo. No dramat… Hendlową kilka razy miałam rzucić – taka wrażliwa ze mnie trąba – a w każdym razie nie czytać przed snem, ale nie wyszło. W efekcie czekam na 5. tom „Żniwiarza” ^^ Dajta więcej bebechów! 😉 Minus – okładka z wycięciami, tzn. wiem, że wcześniej czy później zaczepię paluchem, no i tyle. Pamiętam, że w czasie lektury coś mi tam nie stykało, ale skoro nie mogę sobie teraz przypomnieć, co to było, widocznie nie było to jakoś istotne.

    I ostatnie odkrycie – „Ślady Leszego”. Absolutny numer jeden za całokształt: język, który ładnie leży w uchu, dowcip, psychologię postaci, historie bohaterów, huśtawkę – od dosadności określeń po subtelność opisów… Czytam drugi raz, a pewnie na tym się nie skończy. No i piękne wydanie.

    Największa czytelnicza porażka z kolei dotyczyła – nie będę tu epatować tytułem i nazwiskiem autorki, bo nie mam cierpliwości do uzasadniania tej niechęci do powieści, a nie chcę hejtować – ale to historia gostka, Stanisława, który zamienia się w wilka, no i tam dalej… Kupiłam od razu oba tomy. I jakem ksiażkowy chomik, który cierpi, mając pożyczyć komuś książkę – tych się pozbyłam, doczytawszy chyba ze 100 stron pierwszego tomu. To jedna z dwóch książek w życiu, których nie dałam rady doczytać. Tzn. nie wiem – może tam jest pomysł, ale nie byłam w stanie przebrnąć przez język… I nie mam na myśli wulgaryzmów. Dobra, nie będę się rozwijać.

    Sub rosa i Ad astra dopiero w drodze – więc nie wiem.

  • Niedoskonała

    Ciężko wybrać najlepszą, na pewno znajdzie się w moim zestawieniu genialna „Sub Rosa”, „Jaga” (Jarogniewa nie jest tak irytująca, jak Gosława!) i „Gałęziste”. Natomiast jeśli chodzi o złe to będzie „Połódnica z Doliny Słońca”, niestety tutaj się trochę zawiodłam.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Niedoskonała

  • Dexter

    Moje małe zestawienie patrząc na słowiańskość to (o dziwo) cykl „Kwiat Paproci”. I pomijam wątki miłosne za co powieść była krytykowana. Jako facet, chyba ich nie zauważyłem, albo skupiałem się na opisach obrządków, świąt, powiązań codzienności z przyrodą. Tak wiele z tego co autorka opisała można spotkać do dziś w wielu wioskach i mniejszych miastach, gdzie ludzie żyją bliżej natury i zauważają zależności i cykl przemian.
    Dalej to „Gałęziste”. Nie znajdziemy tam tak wielu postaci ze słowiańskich legend, ale niesamowicie jest opisana zależność człowieka od kaprysów natury. W trochę straszny ale czytelny sposób.
    „Dary Bogów” – noooo, tego chyba nie trzeba przedstawiać. Bardzo składnie przedstawiona mitologia.
    „Czas Cieni” – niespotykane podejście do demonów. Tych żyjących obok i w nas.
    „Sub Rosa” – może tylko ja odebrałem książkę w sposób jakby autorce bardzo się spieszyło by ją napisać. Akcja zrywa się, ma spore przeskoki czasem mało konsekwentne. Miejscami szkoda że nie wydobyła opisem uroku danego miejsca czy chwili. No ale czytało się przyjemnie. Mam wrażenie, że spokojnie mogła powstać o wiele grubsza opowieść 😉 Warto czekać zatem na drugi tom.
    „Bogowie Słowian” – To moje typowanie „obchodzić szerokim łukiem”. Zdajemy sobie sprawę, że mitologia Słowian jest tematem baaaardzo umownym. Niewiele wiemy na temat bogów, obrzędów, atrybutów a o detalach możemy pomarzyć. Tu autor trochę odpłynął w stronę Nawii chyba niefortunnie myląc maślaczki z innym gatunkiem grzyba.
    I nietypowo, ale polecam – Kuchnia Słowian, czyli o poszukiwaniu dawnych smaków 🙂 Można sobie coś pysznego przygotować i do zacnej lektury przegryźć 🙂

    P.S.
    Fajny blog. Potrzebny. Gratuluję pomysłu i prowadzenia.

  • Olga

    Jak dla mnie to właśnie Jagi brakuje:) K. B. Miszczuk ma swietny cykl kwiatu paproci. Czas cieni wlasnie skończyłam, jest świetna! Resztę z listy muszę przeczytać:)

  • Slavic _world

    Ja bym miala ciężko wybrać z tych najlepszych. Jednak Boginie z Zitkowej jakoś opornie mi szło czytanie. Muszę zacząć chyba jeszcze raz bo mało co wiem z tej książki. Nie wiem dlaczego,może nie miałam jakoś dnia na książkę.

    • Wiktoria

      Ja połknęłam ją z przyjemnością, ale doskonale rozumiem to, co piszesz. Te historyczne fragmenty mogą trochę zniechęcić. Albo moze to nie ten moment 🙂

  • Daria J

    Ja bym dodała do swojej listy „Jagę” Katarzyny Bereniki Miszczuk, na najgorszą nie trafiłam, ale do takiej, która mi się najmniej podobała to „Wisznia”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.