Stos książek leżących na łóżku
słowiański TOP

3 słowiańskie książki z którymi się nie rozstaję

Często dostaję prośby o polecenie najlepszej mitologii słowiańskiej, albo dobrej powieści z wątkami rodzimych wierzeń. Prosicie bym podpowiedziała od czego zacząć poznawanie tej tematyki. Jednak ostatnio dostałam naprawdę wyjątkowe pytanie: „Jakie słowiańskie książki są najbliższe mojemu sercu?”. I to pytanie tak bardzo mnie zaskoczyło i tak długo nad nim myślałam, że postanowiłam odpowiedzieć na nie tutaj.

Mimo, że pochłaniam książki o słowiańskiej tematyce niemal stosami, to tych, które trzymam najbliżej serca wcale nie jest wiele. Bo na wyjątkową słowiańską książkę naprawdę ciężko trafić. Ja miałam szczęście przeczytać kilka takich. Żeby Wam o nich opowiedzieć, muszę Was porwać… do mojego łóżka!

A tę łąkę, która jest pościelą, znalazłam tutaj!

Nieśmiertelny – Catherynne M. Valente

Pamiętam, że gdy wiele lat temu usiadłam do czytania tej książki, to po kilku pierwszych stronach po prostu się rozpłakałam ze wzruszenia, tak ogromnie spodobała mi się ta powieść. Już na początku czułam, że właśnie jej szukałam, o niej marzyłam i właśnie jej słowa idealnie dopasowały się do wgłębień w mojej duszy. Do dziś pamiętam jak połykałam łzy niemal przez całą lekturę. Uwielbiam wracać do cytatów, które w niej zaznaczyłam, jednak nigdy potem nie przeczytałam jej ponownie. Za bardzo się boję, że za drugim razem może mnie już tak nie zachwycić i wspomnienie tego pięknego zachwytu zniknie.

Niedźwiedź i słowik – Katherine Arden

To także niezwykle dla mnie ważna książka. Jej akcja, tak samo jak i w „Nieśmiertelnym”, ma miejsce w Rosji, co już samo w sobie sprawia, że moje serce bije szybciej na samą myśl o takiej fabule. „Niedźwiedź i słowik” porwał mnie w świat mojego dzieciństwa, przypomniał czytane wtedy baśnie, spodeczki z mlekiem zostawiane ukradkiem dla domowika, piękne rysunki zimy na szkle i magię – magię, która mieszkała w każdym oddechu.

Przeczytałam tę książkę zanim ukazała się w Polsce. Brnęłam przez angielski oryginał ze słownikiem i nie poddawałam się, bo tak bardzo chciałam wiedzieć, co będzie na następnej stronie. Do tej książki wróciłam, przeczytałam ją drugi raz, już po polsku, i chciałabym przeczytać ją także po raz trzeci, tym razem po rosyjsku.

Bestiariusz słowiański: rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach

To książka, przy której zaczęłam marzyć o założeniu tego bloga. I było to wiele lat temu, kiedy Bosz wydał pierwszą część „Bestiariusza…”, tę pomarańczową. Także to ciche marzenie musiało we mnie dojrzeć i poczekać, aż bum na słowiańskość bardziej rozniesie się kręgami po świecie wydawniczym. I przez te wszystkie lata „Bestiariusz słowiański” był ze mną. Do dziś lubię wracać do niego i podczytywać kawałki o słowiańskich stworach. Ta książka wspiera mnie od lat i wiedzą, i wspomnieniami z nią związanymi.

I takie są te trzy książki. Często trzymam je przy łóżku, otulone łąką, to znaczy pościelą! (Bo oczywiście pościel także mam mocno słowiańską i słowo daję, że jak śpię, to czuję zapach tych kwiatów!).

Jak widzicie nie jest to żadna z wersji słowiańskiej mitologii. To książki, które towarzyszą mi w życiu od dawna, wędrują ze mną przez czas, moje zmiany i moje myśli. Wspierały mnie w trudnych momentach i dzieliły ze mną chwile radości. To takie moje trzy szeleszczące kartkami przyjaciółki.

Wpis inspirowany współpracą z wyszukiwarką mebli i dekoracji favi.pl

W. ↟

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Visit Us On InstagramVisit Us On Facebook